Pięć powodów dla których nie rośniesz

Trenujesz od jakiegoś czasu i nie widzisz efektów? Koledzy z którymi trenujesz robią zdecydowanie lepsze wyniki? Progresowałeś regularnie, ale od pewnego czasu masz wrażenie, że stoisz w miejscu? Sprawdź koniecznie pięć powodów, które opisałem poniżej, a być może znajdziesz problem, który sprawa, że nie notujesz postępów. Zaznaczam, że tekst ten kieruję głównie do osób początkujących, które trenują od niedawna (od kilku miesięcy lub niewiele więcej), ale być może przyda się również nieco bardziej zaawansowanym.

Źle się odżywiasz

Nie będę się w tym miejscu zagłębiał w tematy związane z dietetyką, bo od tego jest inny dział na tej stronie, ale musisz zdawać sobie sprawę, że nawet najlepszy trening bez właściwego odżywania będzie przynosił marne efekty. Jedzenie to paliwo dla Twoich mięśni i tylko dostarczając je w odpowiedniej ilości będziemy w stanie osiągać zamierzone cele. Mając Ferrari nie możesz liczyć na to, że wystarczy mu paliwa jak dla Fiata 126p. Większość młodych, szczupłych chłopaków zaczynających przygodę z siłownia „trenuje na masę”, ale jednocześnie je zdecydowanie za mało. Poza ilością, ważna jest też jakość – jeżeli Twoje główne źródło kalorii to fast foody, słodkie napoje i słodycze, to nie licz na postępy w sporcie. Nawet jeżeli Twój ulubiony YouTuber albo fit-influencer z Instagrama wrzucił zdjęcie z McDonalda, to pamiętaj, że najpewniej zjadł on poza tym tego samego dnia co najmniej kilka wartościowych posiłków.

Trenujesz bez planu

Wiele osób trenuje chaotycznie, nazywając to treningiem intuicyjnym. Zwłaszcza na początku drogi Twoje czucie mięśniowe, technika oraz wiedza na temat poszczególnych ćwiczeń i metod treningowych pozostawia wiele do życzenia – i nie ma co się obrażać, tak po prostu jest, każdy kiedyś zaczynał. Nie mam zamiaru nikogo namawiać od razu na kupowanie sesji u trenera personalnego (aczkolwiek często jest to rozwiązanie dobre). W internecie można znaleźć co najmniej kilka planów FBW (Full Body Workout) stworzonych przez osoby z dużą wiedzą i przetestowanych przez setki internautów.

Dużym problemem (o ile nie największym) treningu bez planu jest brak kontroli nad progresem (w ciężarze lub ilości powtórzeń). Teoretycznie można pamiętać jakiego ciężaru użyło się na poprzednim treningu, ale w dłuższym przedziale czasu kontrolowanie postępów „na pamięć” jest praktycznie niemożliwe. Tylko stopniowy progres treningowy jest gwarancją efektów, dlatego warto mieć nad nim kontrolę.

Zbyt ciężki trening może przynieść więcej szkody niż pożytku

Trenujesz zbyt ciężko

Miałeś dwa dni przerwy od siłowni, do tego wjechała dobra przedtreningówka, a na słuchawkach najbardziej motywujące kawałki – jest MOC! Skąd ja to znam? Bo sam wiele razy tak robiłem. Ogromna motywacja może być paradoksalnie naszym wrogiem, ponieważ będziemy trenowali zbyt ciężko. Robienie maksów na prawie każdym treningu lub trening do upadku to bardzo częste przyczyny, które powodują że szybko „wpadamy na ścianę” na drodze do lepszych wyników.
Ma to bezpośredni związek z punktem poprzednim (brak planu treningowego) – jeśli nie zaplanujesz wcześniej jaki postęp zamierzasz zrobić na kolejnym treningu, bardzo łatwo przesadzisz.

Trenujesz niedbale

To, że zrobiłeś zaplanowanie cztery serie danego ćwiczenia, nie zawsze oznacza, że wykorzystałeś pełen potencjałem danego ćwiczenia. Bezsensowne „machanie”, bez zwracania uwagi na odpowiednie tempo i technikę jest bez sensu i może powodować więcej szkody niż pożytku. Innym przykładem niedbałego podejścia do treningu mogą być zbyt krótkie lub zbyt długie przerwy między seriami – kiedy zagapisz się w telefon lub zgadasz z kumplem i przerwa sięga 5 – 10minut również marnujesz sporo potencjału treningowego.

Źle się regenerujesz

Pamiętaj, że mięśnie nie rosną na siłowni, a poza nią – trening to tylko bodziec. Właściwa regeneracja jest jednym z podstawowych warunków, które musisz spełnić aby notować regularne postępy i unikać kontuzji. Poza podstawami jak: duża ilość snu, unikanie stresu, higieniczny tryb życia, warto też czasami spróbować rolowania, sauny, morsowania czy na przykład odwiedzać czasami fizjoterapeutę. Ogólnie – im więcej dobrego zrobisz dla swojego ciała, tym lepiej.

Na koniec, poza problemami opisanymi powyżej chciałbym wspomnieć o jeszcze jednej sprawie. Wielu początkujących lub średnio zaawansowanych pasjonatów sportów siłowych próbuje wzorować się na zawodnikach i znanych sportowcach. Nie ma w tym nic złego, dopóki mamy świadomość, że ich tryb życia znacznie różni się od trybu życia większości z nas. Ponadto stosowane przez nich środki (często balansujące na granicy dopingu lub ją przekraczające) pozwalają im na inną intensywność treningową. Trzeba mieć to na uwadze i nie kopiować metod zawodowców „jeden do jednego”.

About the author